Dalekie obserwacje w malarstwie

Dzisiejsze spotkanie z dalekimi obserwacjami będzie trochę niecodzienne bo związane ze sztuką malarską i pewną znaną postacią. Oczywiście zaznaczam na początku że jest ono tylko moją interpretacją pewnego ciekawego spostrzeżenia.

Wszyscy znamy postać z obrazu zamieszczonego poniżej...

 fragment Panoramy Racławickiej namalowanej pod kierownictwem Jana Styki i Wojciecha Kossaka

...jest to Tadeusz Kościuszko, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. Zanim jednak przejdę do sedna sprawy należy opowiedzieć w dużym skrócie pewną historię. Jest to historia obrazu zatytułowanego "Panorama Racławicka".

Rok 1893, z okazji zbliżającego się setnej rocznicy insurekcji kościuszkowskiej rada Lwowa zamawia u Jana Styki obraz przedstawiający panoramiczną wersję bitwy pod Racławicami. Obraz ma być główną atrakcją Powszechnej Wystawy Krajowej we Lwowie, odbywającej się w 1894 roku. Jan Styka zaprasza do spółki kilku malarzy, są nimi Wojciech Kossak, Ludwig Boller, Tadeusz Popiel, Zygmunt Rozwadowski, Teodor Axentowicz, Michał Sozański, Włodzimierz Tetmajer i Wincenty Wodzianowski. Ekipa dosyć spora, ale wyzwania namalowania w rok obrazu o długości 114 metrów i wysokości 15 m nie da się podjąć w pojedynkę.

Prace nad obrazem ruszają z rozmachem i w 1893 r. Styka, Kossak i Boller jadą w okolice Racławic by studiować krajobraz miejsca bitwy i rozmieszczenie wojsk w terenie. Na tej podstawie sporządzili szkice i rysunki, które potem złożyli w całość, tworząc szkic kompozycyjny dla gigantycznego obrazu. Tutaj skupimy się na Ludwigu Bollerze który sporządzał szkice krajobrazu by potem wraz z Tadeuszem Popielem namalować pejzaż do panoramy Racławickiej.

Powróćmy teraz do samego obrazu i naszego głównego bohatera historycznego, jakim jest Tadeusz Kościuszko.

  fragment Panoramy Racławickiej

Mając szerszą perspektywę widać na powyższej części Panoramy Racławickiej że Tadeusz Kościuszko daje jakieś sygnały podległym mu kosynierom. Z drugiej jednak strony, jednocześnie pokazuje na szczyt, który do złudzenia przypomina Babią Górę... ale czy to możliwe żeby z Racławic (oddalonych o 35 km na północny wschód od Krakowa) było widać Babią Górę i inne pasma karpackie?, przecież takie odległości to już pełnoprawne dalekie obserwacje. Oczywiście postanowiłem to sprawdzić i postaram się dopowiedzieć na kilka samoistnie nasuwających się pytań:  
  1. czy z okolic miejsca bitwy widać Karpaty?
  2. czy uczestnicy bitwy mogli je widzieć?
  3. jeśli tak to czy Ludwig Boller też je widział i czy naszkicował krajobraz dalekich gór zgodnie z rzeczywistością?
Zacznijmy zatem od ustalenia dokładnego miejsca i czasu zdarzeń. Bitwa pod Racławicami miała miejsce 4 kwietnia 1794 roku w okolicy pomiędzy Racławicami, Dziemięrzycami i Wrocimowicami. Natomiast miejscem, z którego Boller, a także Styka i Kossak szkicowali krajobraz do swego finalnego dzieła były okolice wzgórza o wysokości 307,8 m n.p.m. przy głównym skrzyżowaniu dróg w Dziemięrzycach (współrzędne: 50.30719° i 20.22255°). Wzgórze to znajdowało się w centrum ówczesnych wydarzeń. Biorąc pod uwagę sposób przedstawienia dalekich gór na "Panoramie Racławickiej" musiało być to południowe zbocze tego wzniesienia, znacznie poniżej szczytu, jednak trudno jednoznacznie ustalić w którym miejscu, dodatkowo malarz mógł nieco przekształcić szkic terenu. Przypuszczenie to potwierdza symulacja terenu w generatorze panoram udeuschle o PeakFinder. Na wygenerowanej symulacji widać że wzgórza w okolicy pól bitewnych to dobre miejsce od obserwacji wycinka horyzontu od Beskidu Niskiego po Beskid Żywiecki, z Tatrami w roli głównej. Maksymalnie można osiągnąć tu obserwację na odległość prawie 132 km.   


Interaktywna symulacja widoku terenu z Dziemięrzyc wykonana w PeakFinder

Fragment Panoramy Raławickiej przedstawiający Karpaty [fot. 2,2 mpx]

Na Panoramie Racławickiej namalowano wycinek Karpat od Beskidu Makowskiego po środkową część Beskidu Żywieckiego, co przekłada się na dystans od około 60 do 111 km. Oczywiście najbardziej widoczne jest Pasmo Babiogórskie i sama Babia Góra, do której dystans wynosi 95,5 km. Jednak pomimo faktu że da się rozróżnić niektóre szczyty to ich kontury są w dużej mierze wizją artysty. Wszystkie szczyty są jakby spłaszczone i nie wybijają się tak mocno względem siebie, jak ma to miejsce na symulacji. Prawdopodobnie Ludwig Boller nie miał możliwości zaobserwowania wszystkich szczytów, lub taka okazja nadarzyła się raz i nie trwała długo, zatem artysta nie mógł wiernie odwzorować gór, które zaobserwował gdzieś w oddali.

Bitwa pod Racławicami rozegrała się 4 kwietnia (zresztą nawet niebo na obrazie namalowane jest w sposób taki by odwzorować zachmurzenie słonecznego dnia, jeszcze zimnego początku wiosny). Oczywiście patrząc dzisiaj na wiosenne niebo należny brać pod uwagę fakt że zmiany klimatyczne i zniknięcie przedwiośnia spowodowały że niebo przedstawione na obrazie widuje się raczej pod koniec marca niż w kwietniu gdzie zaczynają powstawać chmury związane z konwekcją. Z doświadczenia wiem że od końca marca na południu kraju można spodziewać się pojedynczych dni, które sprzyjają dalekim obserwacją, zatem w momencie bitwy było duże prawdopodobieństwo że warunki atmosferyczne pozwalały na obserwację gór, jednak ważniejsze było to co działo się na polu bitwy.

Podsumowując całość dywagacji należy stwierdzić że z okolic Racławic widać spory wycinek Karpat, które mogły być widoczne w czasie bitwy. Natomiast na obrazie uwieczniono jedynie niewielki wycinek gór obejmujący Beskid Makowski i Żywiecki, jednak nie odwzorowano go w 100% wiernie z rzeczywistością.

Taras z którego podziwia się obraz "Panoramy Racławickiej"

Na koniec wszystkich odwiedzających Wrocław zapraszam do obejrzenia "Panoramy Racławickiej", latem kolejki są długie, więc lepiej kupić bilety wcześniej, a te nie należą do tanich, jednak upoważniają do wejścia do kilku muzeów. Na żywo obraz robi niesamowite wrażenie, oglądając to arcydzieło człowiek uświadamia sobie że pewna epoka już minęła i dziś zamiast gigantycznych obrazów mamy gigantyczne reklamy drukowane wielkoformatowo rozwieszane na rusztowaniach w czasie remontów.    

Komentarze