Radogost

Po krótkim pobycie na Krzyżowej Górze (o czym można przeczytać tutaj i tutaj) udałem się na Pogórze Kaczawskie w miejsce znane z pięknych widoków i to raczej od dawna. Miejscem tym jest wzgórze Radogast o wysokości zaledwie 398 m n.p.m., ale z perspektywy niżej położonych Paszowic jest to naprawdę spora górka. Na szczycie wzniesienia znajduje się granitowo-ceglana wieża widokowa o wysokości całkowitej 22 metrów. 

 Wejście do wieży widokowej na Radodoście

Opuszczając Krzyżową Górę śpieszyłem się strasznie by złapać choćby ostatnie promienie zachodzącego słońca z Radogostu, ponieważ niemal całe niebo zasnuły frontowe chmury średnie, które obniżyły niemal do zera kontrast na horyzoncie. Wchodząc na Radogost spociłem się niemiłosiernie, pośpiech i gorące powietrze zrobiły swoje. Również konstrukcja wieży była mocno rozgrzana. Wielką niespodzianką okazało się szybkie przejście frontu atmosferycznego, za którym napłynęło zimniejsze, aczkolwiek nie aż tak zimne powietrze połączone ze sporymi podmuchami wiatru. Nagle, w przeciągu pół godziny temperatura odczuwalna spadła o 15 stopni Celsjusza. Sytuacja dosyć nietypowa bo, wystawiając głowę ponad konstrukcję wieży widokowej marzłem w głowę dosyć mocno, gdy tymczasem w nogi grzało mnie niemiłosiernie od nagrzanych cegieł i betonów.

Wieża widokowa na Radogoście

 Widok z wieży w kierunku Paszowic, ogniskowa 18 mm

Radogost to jedna z kilku istniejących jeszcze wież i punktów widokowych na Pogórzu Kaczawskim, wszystkie one prezentuję dosyć zbliżony widok (patrz Wieżyca w Dobromierzu) na Przedgórze Sudeckie, Równinę Wrocławską i Wał Trzebnicki (w tym przypadku Wzg. Trzebnickie i Dalkowskie). Widoki nie są tu szczególnie odległe, ale jest sporo obiektów industrialnych, które warte są obserwacji, szczególnie nocnej. Oczywiście z Radogostu widać spoty kawałek Sudetów, jednak w tym przypadku ciężko mówić o dalekich obserwacjach gdy do Śnieżki ma się 40 km. Zdjęcia wykonano 07.07.2018 r., natomiast interaktywną symulację widoku można zobaczyć tutaj.

Panorama  z wieży widokowej [fot. 6 mpx]

Widok na pobliski Jawor (8 km) i elektrownia wiatrowa w rejonie Legnickiego Pola (20 km)

Na pierwszym planie Huta Miedzi Legnica, w tle Wzgórza Dalkowskie (opis na zdjęciach poniżej)

Nowy odcinek drogi ekspresowej S3 (Bolków-Legnica), w tle Wzgórza Trzebnickie (około 65 km)

 Z Radogostu możemy obserwować Wrocław... (ogniskowa 300 mm) [fot. 3,4 mpx]

...choć centralna część miasta jest zasłonięta, ogniskowa 300 mm [fot. 6,5 mpx]

Obserwować można również elektrownię wiatrową w Mycielinie (woj. lubuskie) [fot. 6 mpx]

Północno zachodni kraniec nocnej panoramy Wzgórz Dalkowskich, ogniskowa 300 mm [fot. 3,6 mpx]

Nocny widok w kierunku północy, w oddali Wzgórza Dalkowskie, ogniskowa 300 mm [fot. 19,2 mpx]

Widok w kierunku północno zachodnim z uwiecznioną infrastrukturą wydobywczą KGHM [fot. 19 mpx]

Nocny widok w kierunku zachodniej części Wrocławia, ogniskowa 300 mm [fot. 3,5 mpx]

Widoczna na horyzoncie południowa część Wrocławia, ogniskowa 300 mm

Nocny widok w kierunku Paszowic


Maksymalne pole widzenia z Radogostu

Na szczególną uwagę zasługuje nazwa wzgórza, a właściwie geneza nazwy, z którego wykonywałem powyższe dalekie obserwacje. Radogost to bóstwo Słowian połabskich, czyli zamieszkujących dzisiejsze tereny północnych Niemiec, pomiędzy Polską a Danią. Co ciekawe, w internecie mnóstwo jest wzmianek, że była to góra kultowa gdzie, propagowano kult Radogosta. Brak jednak ku temu konkretnych dowodów. Co śmieszniejsze jeszcze niedawno, bo do 1945 roku wzgórze nosiło nazwę "Janus Berg" a obecną nazwę nadano mu po wojnie, nie wiadomo na podstawie jakich przesłanek. Dla przypomnienia... Janus był czczony w Cesarstwie Rzymskim jako patron drzwi, przejść, bram, mostów, wszystkiego co łączy. Dziwnym zbiegiem okoliczności Janus Berg wznosił się, albo wznosi się ponad jednym z niewielu wąwozów umożliwiających wjechanie niezbyt stromą drogą przez swojego rodzaju "bramę" z równinnego przedgórza w rejon Pogórza Kaczawskiego. Biorąc pod uwagę powyższe uwarunkowania terenowe, oraz fakt, że w średniowieczu i okresach późniejszych Sudety były eksplorowane przez Wenecjan (i innych górników, zbiorczo nazwanych Walonami, pochodzących z Południowej Europy) w poszukiwaniu kamieni szlachetnych, nie trudno o refleksję, że obecna nazwa wzgórza została wyciągnięta nieco z kapelusza.

Komentarze

  1. Chyba będę musiał się przeprosić z fotografiami industrialu i mam tu na myśli naszą wizytę na Borowej. Konstrukcje nadszybia rozmieszczone w kadrze wyglądają jak kioski łodzi podwodnych na morzu :) Ciekawe jak historia z nazwa słowiańskiego bóstwa ma się do szczytów z Beskidu Śląsko-Morawskiego. Obdoryci i Wieleci mieli tam jeszcze dalej niż do Paszowic. Tak poza tym, to mam sąsiadów o nazwisku Janus. Popatrzyłem też na mapy nazwisk i okazuje się, że to dość popularne nazwisko w Małopolsce oraz na Górnym Śląsku, choć nie na Dolnym Śląsku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jakieś znaleziska archeologiczne świadczą o czczeniu tego słowiańskiego boga w tym miejscu. Ja jednak widzę wiele dziur w całym tym nazewnictwie. W średniowieczu i później kręciło się po Sudetach mnóstwo dobrze znających się na fachu górników (walonów) z Wenecji i generalnie terenów Morza Śródziemnego. Myślę, że oni mogli nazywać tak to wzniesienie a potem utrwaliła się ta nazwa w języku niemieckim, bo przecież Dolny Śląsk szybko odpadł od Korony, a wpływy niemieckie i czeskie były tu silniejsze niż polskie. Niejaki Jeremias Vincentius w XVI w na swojej chałupie w Wenecji, nad drzwiami kazał wyryć ponoć napis „Montes Chryzocreos Ferarunt nos Dominos” (Góry Karkonosze uczyniły nas panami) co ma potwierdzenie w jednej opowieści powołującej się na kilku faktycznie żyjących ówcześnie możniejszych i wojskowych. Zresztą w promieniu 1,5 km od szczytu znaleźć można ślady rycia skały żelazkiem i pyrlikiem. A w okolicy nie brak jest sztolni i zasypanych szybów.

      Usuń
    2. Nieprecyzyjnie się odniosłem, ale chodziło mi o powiązanie tego nazwiska z rejonami które były znane z górnictwa. Choć nieco kłóci się to z odniesieniem do Walonów ponieważ ci raczej działali na Dolnym Śląsku, a nie na Górnym Śląsku i w Małopolsce gdzie hawiarzami byli raczej Niemcy lub miejscowi. Samo nazwisko Janus może być też pochodzenia "od imiennego", tak jak Janik co odnosiło się do potomków kogoś o imieniu Jan. No ale to tylko moje gdybanie, choć temat dawnego nazewnictwa jest ogólnie ciekawy, bo za kilkoma literami może czaić się kawał historii. Ostatnio przeczytałem, że nazwa Łańcut to spolszczona nazwa Landshut nadana przez pierwszych osadników z Landshut w Bawarii. Na tej samej zasadzie jak polscy osadnicy zakładali Warszawy w USA.

      Usuń

Prześlij komentarz

Komentuj bez logowania jako ANONIMOWY